“Dosko się czuję” jako epopeja wojenna i pochwała rewolucji.
Interpretacja utworu wers po wersie.
Potężna wichura, łamiąc duże drzewa,
trzciną zaledwie tylko kołysze.
Początkowe wersy pierwszej strofy to typowy zabieg poetycki. Podmiot liryczny wprowadza czytelnika w stan lirycznej refleksji, usypia jego czujność, zachęca do spokoju, takiego jakim charakteryzuje się opisywana trzcina. Jest to symbol czasu pokoju, świata nękanego przez wichury, nie niszczące jednak przy tym delikatnych trzcin.
Uważaj! Uważaj! Uważaj! Uważaj!
Uważaj! Uważaj! Uważaj! Uważaj!
Tak, wiem, wtedy nie będzie zmiłowania,
łaski nie będzie.
Wersy te wyrywają czytelnika z lirycznego otępienia. Skandowane powtórzenia nadają utworowi szaleńczego wręcz tempa, są niczym bomby spadające na Ojczyznę, jedna za drugą. Podmiot liryczny poprzez to zaskoczenie chwyta czytelnika w pułapkę, a przez to zyskuje pewność, że odbiorca już do końca trwania utworu pozostanie czujny.
Tak wiem, dziś nasza kolej,
już ustawiony sprzęt jest na stole.
Słowa „nasza kolej” wskazują na swoistą chęć przywództwa oraz poczucia jedności pokoleniowej. Podmiot liryczny to bohater, podrywający bliżej nieokreślone grono osób do działania, jest katalizatorem wydarzeń opisywanych w utworze. Jest to jednoznaczne wezwanie do rewolucji, lub do obrony. W każdym bądź razie autor zachęca do wzięcia sprzętu (czyli w domyśle – broni) w ręce i jednoznacznie akcentuje wybicie godziny, w której należy stanąć do walki.
I dosko się czuję.
I wszystko kapuję.
Na lekkiej fazie.
Wciąż trybię i jarzę.
Strofa ta zawiera fenomenalny przykład tworzenia neologizmów. Są to najistotniejsze słowa w utworze, świadczy to więc o tym, jak ważny dla autora jest bunt przeciw zastanej formie, przeciw zastygłej formie językowej. Mowa tu oczywiście o słowie dosko, które to jest słowem wywodzącym się od plebejskiego „doskonale”. Takiego słowotwórstwa nie powstydziłby się sam Miron Białoszewski.
Strofa ta będąca jednocześnie refrenem wyraża główną myśl utworu, czyli: wojna, walka w której bierze się udział, jest dobrem, jeśli stoi się po słusznej stronie sporu. Na barykadach człowiek doznaje przyjemnego uczucia „fazy”, mimo to wciąż musi pozostać czujny (wciąż trybię i jarzę), by utrzymać się przy życiu.
Siwy dym i białe sadze,
będzie dzisiaj kamikadze.
Ten fragment będzie powodem do sporów literaturoznawców przez najbliższe dziesięciolecia. Prawdopodobnie spór ten nie zostanie rozstrzygnięty, intuicja podpowiada jednak, że podmiot liryczny kieruje tok swoich rozważań no tory antyimperialistyczne, a dokładniej – antyamerykańskie. Oczywiste jest tu nawiązanie do wojny na Pacyfiku – poprzez siwy dym płonących lotniskowców, białe sadze powstałe po nuklearnym wybuchu w Japonii oraz oczywiście przywołanie bohaterskich kamikadze.
Tak wiem będą jasełka,
wszyscy gotowi i nikt nie pęka,
Podmiot liryczny powraca tu do nawoływania do wojny. Jasełka symbolizują odrodzenie – w domyśle odrodzenie narodu, który staje do walki o swój nowy, lepszy byt.
kamień na kamieniu tutaj nie zostanie.
Ideologia typowa dla rewolucjonistów. Rewolucja według podmiotu lirycznego musi mieć charakter totalny, wyniszczający; nie pozostawiać żadnych śladów dawnego porządku.
My królowie mety, ryjemy berety
Kolejny wers – zagadka. Jasne jest wyrażenie „my królowie mety” – czyli ci, którzy zwycięsko wychodzą z wojennych i rewolucyjnych zmagań, ci którzy ostatecznie wygrywają. Co do rycia beretów – być może chodzi o walkę z Francuzami – jako symbolem, przedstawicielem równie gnuśnej co amerykańska kultury Starego Kontynentu.
Jakie życie morał taki,
dawaj palnik i bez draki,
bo jak przyjdzie co do czego,
to już będziesz do niczego.
Powtarzający się obraz rewolucji, jako działań totalnych, wymagających totalnego wypalenia ziemi i zniszczenia; zapewnienia miejsca pod budowę nowego lepszego świata.
- No to ja poprosze Colę.
- On chce jednak Colę.
- Dzisiaj poproszę Colę.
- On chce dzisiaj Colę.
- Jednak poproszę Colę.
- O ja cię pindolę!
- Ja poproszę Colę!
- O ja cię…! A ja chcę Nervosol!
Wspaniała pointa utworu ukazuje majstersztyk autora, polegający na przekazaniu złożonych treści prostym, infantylnym wręcz dialogiem. Rozmowa ta pokazuje, że imperialistyczny świat, którego przedstawicielem staje się tu wielka amerykańska korporacja Coca Cola potrafi człowieka skusić. Jednak jeden z rozmówców potrafi się tym pokusom oprzeć i je wyśmiać. Ostatni wers („- O ja cię…! A ja chcę Nervosol!”) pokazuje, czego ludzkości naprawdę potrzeba. Nie produktów zakłamanych korporacji, ale spokoju, symbolizowanego tu przez lek uspokajający Nervosol.
Nervosol jest klamrą zamykającą koło dziejów. Począwszy od nieruchomej trzciny, poprzez wojenną pożogę, wracamy znów do upragnionego, powojennego spokoju. Podmiot liryczny pokazuje więc, że nie pochwala wojny jako zjawiska, uznaje ją jednak za zło konieczne. Jest to jedyna droga do osiągnięcia założonych celów i budowy nowego, lepszego świata.
#1 by Ziuta on 4 Kwiecień 2010 - 21:52
Quote
Interpretacja jest genialna.
Dziwią mnie tylko komentarze ludzi…
Czy oni myślą, że to tak na serio? Przecież wszyscy wiedzą, że Dosko jest dość dziwną nową piosenką Stachurskiego.
Ja sama śmieję się strasznie z niej.
Ale szanuję również osoby, którym się ona podoba.
A interpretacja jest rewelacyjna. Trochę śmiechu, trochę powagi. I o to chodzi.
Jest dosko.
#2 by Dariuss on 21 Kwiecień 2010 - 21:04
Quote
Dobra kobieto, nikt tu nie jest naiwny, a komentarze są po to, by uczestniczyć w dowcipie.
#3 by powierzchnia_tnaca on 26 Czerwiec 2010 - 14:58
Quote
To może ktoś teraz napiszę interpretację piosenek Gracjana Roztockiego?