“W aucie” jako manifest futurystyczny.
Interpretacja wers po wersie.
Interpretacja nadesłana przez rapera Marcina, dzięki!
Czymże byłby nasz świat bez elektryfikacji, bez nagłego rozwoju motoryzacji, bez sprawnych środków transportu? o to zdają się pytać Sokół, Pono oraz Franek Kimono w będącym pochwałą nowoczesności utworze “W aucie”.
“Poszedłem z małą na molo
Pełna saszeta, relax, full, uderzam w solo
Uraczyłem Małą zimną coca-colą
A ona mnie mentolowym Marlboro”
Już z pierwszych wersów utworu można wysnuć wniosek, iż będziemy mieć do czynienia z liryką bezpośredniego wyznania, gdzie warstwa opisowa przeplata się z elementami refleksyjnymi. Podmiot liryczny subtelnie buduję osnowę, tło dla głębokich rozważań nad człowieczeństwem i cywilizacją. W pierwszych wersach możemy odnaleźć szereg słów jednoznacznie kojarzących się z rozwojem nauk i nowoczesnością. Anglojęzyczne zwroty sugerują zatarcie granic państwowych, odrzucenie narodowych sporów i waśni stojących na przeszkodzie postępowi. Na uwagę zasługują również ciekawe epitety – Coca-cola jest zimna a Marlboro mentolowe.
“Zgrywam ekspert, ekspert dżentelmena
Polecę wierszem, pełen czad, tak jest wena
Teraz na serio mam ci coś do powiedzenia
W moim ritmo na tylnych siedzeniach”
Analizując powyższy czterowers dowiadujemy się sporo na temat podmiotu lirycznego – jest on naukowcem zajmującym się rozwojem cywilizacji (prawdopodobnie jest wynalazcą). Oprócz tego jest również człowiekiem wysokiej kultury osobistej, obeznanym w zarówno w literaturze pieknej (”polecę wierszem” – zna na pamięć utwory poetyckie) jak i naukowej (”pełen czad” – prawdopodobnie interesuje się chemią). Przed symboliczną podróżą usadza swą wybrankę na tylnym siedzeniu swgo wehikułu, gdyż oprócz ewidentnych zalet związanych z rozwojem nauk jest również świadomy niebezpieczeństw łączących się z nagłym postępem (wypadki drogowe).
“Będę brał cię (gdzie?) w aucie
(Mnie?) cię (ee) ehe
Będę brał cię (gdzie?) w aucie
(Mnie?) cię (w aucie?) ehe”
W refrenie podmiot liryczny prowadzi sugestywny dialog ze swą wybranką (oczywiście jest ona postacią symboliczną – reprezentuje zwykłych ludzi, dla których pracują wszyscy naukowcy oraz wynalazcy świata). Auto staje się nadnaturalnym wehikułem, a podmiot liryczny to homo aviator, zabierający wybrankę w przeszłość oraz przyszłość. powtarzające się pytania i krótkie odpowiedzi wymownie ilustrują niewątpliwy fakt iż zwykli ludzie boją się postępu (wybranka niedowierza podmiotowi lirycznemu, jest nastawiona sceptycznie).
Kolejna strofa to opis podróży:
“Stoję przy barze, wyjmuje Kenty
Zamawiam drinka, marki i ekstaza”
Mamy tu ciekawe aluzje do historii Anglii (Kenty) oraz Niemiec (marki) – państw o wyjątkowo chlubnych tradycjach związanych z krzewieniem postępu. Wizyta w tych krajach wywołuje w podmiocie lirycznym ekstazę.
Sedno utworu wydaje się być zawarte w wersach:
“Jest ostra jazda i ostry hazard
Weź mała kluczyk to będzie niezła faza”
W powyższym fragmencie mamy do czynienia z ewidentnym nawiązaniem do nieokiełznanej, fascynującej i przerażającej zarazem siły prądu elektrycznego (zwrot “niezła faza” świetnie to ukazuje). Wersy obrazują dynamiczny rozwój cywilizacji, a głównie proces elektryfikacji miast i wsi polskich jaki dokonał się po II wojnie światowej (ostra jazda, ostry hazard – było to zadanie trudne i ryzykowne). Kluczyk staje się symbolem przynależności do sieci elektrycznej, bycia podłączonym do ogólnonarodowej instytucji dostarczającej ludziom drogocennego prądu. A więc poddanie się postępowi i wspieranie go poprzez płacenie rachunków za prąd, dzięki czemu wynalazcy mogą wymyślać jeszcze lepsze rzeczy!
Pomijając mniej znaczące fragmenty zbliżamy się do końca podróży:
“Szpan na max, ja ostro jeżdżę
Chodź na parking przejedziemy przez zaplecze”
Podmiot liryczny jest zadowolony z podrózy, która była niebezpieczna ale i fascynującą zarazem. Ma nadzieję że symboliczna postać wybranki zrozumiała jej sens. Odstawia auto, podróż zakończona.
Na koniec mamy jeszcze krótką retrospekcję z przeszłości, sprzed nagłego skoku cywilizacyjnego:
“Jestem barmanem na tym dancingu
Pierwszy raper, nie było jeszcze stringów
Azet z Pewexu, a wszystko spod lady”
Były to wyjątkowo smutne czasy. Jednak mimo pesymistycznego zakończenia cały utwór ma wymowę niezwykle pozytywną.
Sokół i Pono, jak na prawdziwych futurystów przystało, w swym nasyconym aluzjami manifeście wychwalają nowe wynalazki i proces postępu cywilizacyjnego, który nieuchronnie prowadzi nas do doskonalszej rzeczywistości, lepszego życia, wspanialszej przyszłości!
#1 by Lunar on 23 Grudzień 2009 - 10:08
Quote
Doskonały początek. 1 punkt z klucza za umiejscowienie utworu w kontekście historyczno-literackim. Jak najbardziej jest to manifest futurystyczny. Cechuje się wieloma neologizmami, językiem postępu, techniki i nowoczesności, a także przyswajanymi w imię unifikacji (a więc postępu na polu społecznym) wszystkich narodów, anglicyzmami.
Atrybuty jak miętowe Marlbolo, czy zimna Coca-cola są dla podmiotu lirycznego nieodłącznymi atrybutami, talizmanami, czy jak było to w tegorocznej maturze 2009 z j. polskiego, fetyszami. Niczym zielone Bugatti dla Tamary Łępickiej. Symbol postępu, wyzwolenia i nowości.
Szkoda, że nie cały tekst. Brakuje końcówki:
“Ja trzymam bufet i mam układy.
Gość płaci w markach.
Mam wolny rynek.
Twoja sukienka w kolorze landrynek,
Już po fajrancie dotyk twych dłoni,
Szatniarz pilnuje mi mirafiori”
Pokazuje ten fragment nie smutne czasy poprzez wspomnienie o Pewexie. Raczej jest to odniesienie do oazy otwierającej na Zachód, gdzie upatrywano światłego postępu (którego jak się okazało, tak naprawdę tam nie było, lecz w wierszu liczą się uczucia podmiotu). Podmiot liryczny staje się piewcą wolnego rynku. Ponowne wspomnienie w wierszu o markach (niemieckich) kładzie nacisk na jednoczącą siłę globalizmu. Jako zaradny człowiek przeżyje zawsze dzięki ‘układom’. Zachwyca się landrynkowymi barwami sukni pewnej damy. Na takie odważne, krzykliwe kolory zdobyły się kobiety dopiero w czasach postępu, kiedy to ulice zapromieniły się od żywych, jaskrawych barw.
dziękuję za uwagę
#2 by autor on 2 Marzec 2010 - 1:53
Quote
Bardzo dziękuję za niezwykle cenne uwagi i bezcenne uzupełnienie mojej próby zmierzenia się z niezwykle skomplikowanym, wielopłaszczynowym utworem, jakim niewątpliwie jest “W aucie”! Nie będę ukrywać, że do analizy zabrałem się nieco “z marszu”, bez niezbędnego przygotowania metodologicznego, co z pewnością w ujemny sposób zaprocentowało w mojej interpretacji, dziś widzę jak naiwne i płaskie były niektóre z moich sądów o Artystach Sokole i Ponie (jak i Franku Kimonie). Rzeczywiście – dziś widzę to wyraźnie – nie doceniłem właściwie końcowej partii utworu, na szczęscie znalazł się ktoś kto zwrócił na to uwagę za co serdecznie dziękuję! Pani/Pańskie uwagi w sposób nagły i bezpośredni, niczym błyskawica w letnią noc, rozjaśniły mi wymowę całego utworu – raz jeszcze za to dziękuję i pozdrawiam życząc wielu sukcesów na polu krytycznoliterackim!