“Jak anioła głos” jako sen

Rozważania o samotności w poetyce onirycznej



Tekst nadesłany przez Mariusza, dziękujemy!

Jak anioła głos,
Usłyszałem ją.
Powiedziała patrz…
Tak, to On.

W utworze zespołu Feel, już na początku, można zauważyć, iż kobieta
jest tutaj idealizowana, wręcz sakralizowana. Jej głos jest anielski,
cudowny. Wskazuje ona na pewnego osobnika, jest zdecydowana, pewna
swojej racji. Poetyka jest w pewnym stopniu oniryczna, występuje
zjawisko tajemniczości, niewiedzy. Nie wiemy nic o podmiocie lirycznym
oprócz tego, że ma kontakt słowny z tajemniczą nieznajomą. W
powtarzającym się przez cały utwór refrenie mamy do czynienia z rymem
skrajnie częstochowskim: “usłyszałem ją – tak to On.” Należy nadmienić,
że On pisany jest wielką literą, co może oznaczać, że osoba ta
obdarzona jest wielkim szacunkiem lub też jest.. Bogiem.

Na rozstaju dróg,
Stoi dobry Bóg,
On wskaże Ci drogę…

A właśnie o Nim traktuje druga część refrenu. Bóg znajduje się na
rozstaju dróg, co symbolizuje zachwianie wyboru człowieka. Dana osoba
podąża drogą, na której końcu są dwa wyjścia. Pomocą w wyborze tej
poprawnej okazuje się Bóg. Człowiek w obliczu wielkich problemów jest
samotny, zagubiony, potrzebuje wsparcia.

Już pod koniec dnia,
Widzę obraz Twój,
Widzę miejsca w których byłem,
Widzę ludzi tłum.

W pierwszej zwrotce autor skupia się na wrażeniach zmysłowych. Akcja
przenosi się na wieczór, kres opisywanego w piosence dnia. Podmiot
liryczny zauważa wiele znaków, obrazów. Są to: obraz kobiety, miejsc i
ludzkiego tłumu. Podmiot liryczny poprzez anaforę “widzę”, wspomnienia,
sentymentalny nastrój, spowodowany być może wieczorową porą, i
odczuwalną nostalgię ukazuje czytelnikowi własne uczucia. Z jednej
strony widzi on obraz kobiety, z drugiej jednak jest to tłum ludzi,
czyli coś zupełnie przeciwnego. Jego myśli są skontrastowane.

Już pod koniec dnia,
Pustej szklanki dźwięk,
To chyba sen!

Smaczku dodaje jeszcze dźwięk pustej szklanki, słyszany również pod
koniec tegoż samego dnia. Liryczne “ja” uświadamia sobie, że być może
te wrażenia zmysłowe mogą dziać się jedynie w śnie, który go nawiedził.
Wszystko to, co dzieje się wokół niego jest tylko snem.



No, no, no…

Następnie poprzez trzykrotne powtórzenie słowa “no” czytelnik
(słuchacz) musi wybrać jedną spośród dwóch dróg interpretacji. Być może
jest to synonim słowa “tak”, mający potwierdzić wcześniejszą hipotezę o
rzekomym śnie. Jednak zwolennicy drugiej interpretacji “No, no, no”
potraktują jako angielskie “Nie”, tym samym obalając przepuszczenia o
śnie.

Już pod koniec dnia,
Widzę obraz Twój.

W piosence tej występuje wiele powtórzeń i to nie tylko słów, ale i
całych zdań. Właśnie to ma teraz miejsce.

W pustej szklance,
Pomarańczę,
To dobytek mój.

Zaraz potem osoba mówiąca w piosence opisuje swój stan majątkowy na
podstawie pustej szklanki i jednej pomarańczy. Oba te “precjoza”
pokazuję jak biednym materialnie (ale i duchowo, co odwołać można do
jego zagubienia) jest ów człowiek. W życiu swoim boryka się z wieloma
problemami natury miłosno-egzystencjalnej, a na dodatek cierpi nędzę i
niedostatek. Kto wie, czy owe powtarzanie połowy zwrotki i referenu nie
jest zwykłym majaczeniem, wynikającym z braku dostępu do pitnej wody
(pusta szklanka). Obrazy mogą być halucynacjami, droga mirażem a Bóg
wyobrażeniem. Człowiek w poczuciu beznadziei przyjmuje przecież różne
postawy.

Widzę usta, w których
Nieraz swój, Topiłem ból.

Na dodatek podmiot oprócz obrazu owej kobiety, dostrzega jej usta, w
których zwykł topić swoje smutki. Ogarnia go smutek, bowiem ust tych
nie można już skosztować ani się w nich zatopić. Zwraca uwagę na ból i
cierpienie, jakie go spotkało w przeszłości i z którymi mógł się
podzielić jedynie z ową apostroficzną dziewoją.

Już pod koniec dnia,
Słyszę cichy szept!
To chyba sen!

W tej miłosnej agonii nasz bohater słyszy jeszcze szept, co jeszcze
bardziej utwierdza go w braku przekonania, co jest snem, a co jawą.

Widzę dłonie,
Czuję serce,
To ideał mój.

Następnie widzi dłonie swej wybranki i czuje jej serce. Zdecydowany
i pewny swoich słów określa ją ideałem, co koresponduje z refrenem i
jej “anielskim głosem”.

Już pod koniec dnia,
Lecz nie sam,
Lecz nie sam.

Koniec utworu przepełniony jest może nie optymizmem, ale z pewnością
wielką nadzieją. Liryczne “ja” mówi, że nie jest sam, ale kim jest ta
osoba tuż obok niego, tego już nie wiemy. Autor pozostawia czytelnikowi
(słuchaczowi) możliwość samodzielnego dopowiedzenia sobie końca tej
niecodziennej i interesującej historii.

  • Wykop